Koniec związku. 5 powodów dla których się rozstajemy.

5 powodów dla których się rozstajemy

 

Koniec związku to początek czegoś nowego. Nie zawsze jednak tak do tego podchodzimy. Kiedy jedna strona decyduje o zakończeniu relacji ze swoim partnerem, drugiej nie jest do śmiechu. Oczywiście im jest się starszym tym dramat rozstania ma łagodniejszy (przynajmniej emocjonalnie) przebieg. Pewnie, że zdarzają się wyjątki, na przykład nasz były premier- Kaz Marcinkiewicz i jego żona Izabel, która właśnie tak pieszczotliwie skracała mu imię. Ich rozstanie było taką bombą emocjonalną, że aż Kaz posiwiał, a ona zaprzyjaźniła się z brukowcami. Związki się jednak kończą, bo „nic nie jest wieczne” jak mawiał Francis Underwood. I „niebezpiecznie jest wierzyć w to, że coś trwa wiecznie”, jak śpiewał Sidey Polak.

Nawet gdy z pozoru bywa idealnie, coś się nagle sypie. Oto 5 powodów, które nieuchronnie pchają nas do końca związku, a których nie zauważamy:

 

Bo przeciwieństwa się przyciągają

Prawda stara jak świat. I to jest właśnie najczęstszy powód przez który związki się kończą. Fascynacja zupełnie inną od siebie osobą jest jak chodzenie nago po buszu. Adrenalina aż kipi, ale i tak wiadomo, że wcześniej czy później uwali cię jakiś pająk albo inny wąż. Nic tak nie kręci jak egzotyka. Wyobraźmy sobie faceta, który uwielbia ryzyko. Lata w niebezpieczne zakątki świata, pali fajki bez ustnika i samodzielnie leczy sobie zęby. Kanałowo! Poznaje oto on panią bibliotekarkę, dla której szaleństwem do kwadratu jest nie zakładanie kasku na przejażdżkę rowerową.

Będą oni sobą zafascynowani. On jej będzie pokazywał popielniczki z samodzielnie wyłowionych kałamarnic, ona jemu będzie smażyć jajka w kształcie Zygmunta Krasińsiego. Ten związek będzie cudowny, ale krótki. Bo przeciwieństwa się przyciągają, ale wcale ze sobą nie zostają na dłużej.

 

Bo związek to nie pole bitwy

Żeby wszystko się udało, trzeba rozebrać się z dumy i stanąć przed partnerem ubrany wyłącznie w słabości. To trudna sztuka, szczególnie na początku znajomości. Większość par stale w coś gra. Ona, że jest taka biedna, bo nie potrafi śrubki przykręcić, podczas gdy w rzeczywistości ma papiery na wózek widłowy i bez problemu ogarnia młot pneumatyczny. I on, taki maczo kozak, co to nic go nie wzrusza, podczas gdy przy ostatniej wizycie jako wolontariusz w schronisku dla zwierząt, tak się upłakał, że aż padł na kolana w histerycznej agonii. Wielu ludzi po rozstaniu uświadamia sobie, że tak naprawdę nie dało się poznać swojemu partnerowi. Zbyt wiele uwagi poświęcali na to, żeby się zawsze podobać, dopasować i spełnić oczekiwania drugiej strony.

 

Bo żaden związek nie jest więzieniem

Przestrzeń. Często ludziom w związkach zaczyna jej brakować. Jedna osoba jest w stanie zadusić tą drugą, zagłaskać na śmierć. Po co dzwonisz, skoro mieszkacie razem i zobaczycie się wieczorem? Dlaczego jak on śpi to musisz się wieszać nogami i rękami na jego szyi i brzuchu? Czemu nie masz swoich przyjaciół? I po jasną cholerę jego hobby staje się twoim? To tylko kilka przykładów pytań, na które powinni odpowiedzieć sobie wszyscy, którym bycie w związku kojarzy się z posiadaniem, zawłaszczaniem, przejmowaniem i wszystkimi innymi synonimami wyrazów powyżej. Człowiek w potrzasku wcześniej czy później ucieknie. Nawet taki, który bardzo kocha.

 

Bo węża w kieszeni nie da się oswoić

Jeśli będziesz kombinował i posiadał konto typu „zaskórniak na czarną godzinę” ,zobaczysz ona się dowie i nie będzie zadowolona. A ty, jeśli będziesz ściemniała, że zarabiasz mniej niż w rzeczywistości, przekonasz się że on też potrafi liczyć. Oczywiście to wersja uproszczona definicji udanego związku jeszcze z czasów Kargula i Pawlaka, „nie ma moje, nie ma twoje, jest nasze”.  

 

Bo nie walczymy

Brak nam motywacji. Poddajemy się. Nie potrafimy rozmawiać. Należymy do kultury krótkodystansowców. Żyjemy chwilą, posługujemy się obrazkami. Emocje wyrażamy emotikonami. Przywykliśmy do rozwodów. Lubimy uproszczenia, a związek to ciężka praca. Jakkolwiek wielkich słów by nie użyć, to zawsze wspólne życie obcych ludzi z różnych środowisk, z innymi od naszych przyzwyczajeniami. Warto rozmawiać, starać się zrozumieć punkt widzenia drugiej osoby. Należy pamiętać, że każdy niepodlewany kwiat w końcu uschnie. Nawet najbardziej wytrzymałe kaktusy potrzebują wody.

Jest jeszcze jeden powód, dla którego związki się kończą. Otóż, niektóre po prostu nie powinny się zacząć. I sztuką jest to dostrzec. A żeby to wiedzieć, trzeba przeżyć nie jeden koniec związku.

Takie to życie przewrotne…:)