Tomasz Mackiewicz. Świadectwo.

Tomasz Mackiewicz

Tomasz Mackiewicz… żeby zacząć o nim, trzeba chwilę poświęcić Jackowi Walkiewiczowi i jego najsłynniejszej mowie:

„…człowiek się uczy na błędach, co nie zabije to wzmocni, podróże kształcą. To wszystko nieprawda. Niepodpisałbym się pod tym i moim dzieciom bym tego nie powiedział. Bo jestem psychologiem od 25 lat i znam ludzi, którzy potrafią 10 lat walić głową w ściane. I ciągle są zdziwieni, że ich głowa boli a ściana stoi. Także człowiek się uczy na błędach wtedy kiedy wie, że je popełnia. Podróże kształcą? Tak, ale tylko wykształconych ludzi. Ludzie jadą do Egiptu, stoją pod piramidami i mówią: Patrz jaka niska, wyższa się wydawała. I to jest koniec refleksji na temat 3 tysięcy lat historii…”

Pan Jacek Walkiewicz ma rację, człowiek może przeżyć swoje życie nie robiąc nic. Może siedzieć i krytykować decyzje innych, a to nie czyni go wartościowym ani ważnym. Dokładnie tak jak podróż do Egiptu może nie zaprocentować nawet minimalną wiedzą na temat piramid. Można więc żyć będąc martwym i być martwym, a żyć w sercach innych ludzi.

Czym jest życie niespełnione, jak nie brakiem realizacji marzeć, brakiem odwagi do czynów, które wielu może nierozumieć? Czym jest wpisywanie się w nawiasy, które ktoś stworzył tylko po to, by równanie wychodziło na plus? Czym jest ten plus? Czy to kapcie, kominek, dzieci i ciepły koc? Czy to byt według schematów wyryty w polskich telenowelach? Czy to rosół w niedzielę, a następnego dnia pomidorowa na rosole?

Takie życie jest niczym. Nie ma celu. Jest nic nie warte. Żyjesz kiedy jesteś sobą, kiedy tylko funkcjonujesz, w ogóle cię nie ma.

Jak twierdził Anthony de Mello, najważniejsze jest przebudzenie. Przebudzenie do marzeć, przebudzenie do poznania samego sabie, do odkrycia swojego celu. Bo przezież każdy z nas ma jakiś cel. Nie rodzimy się po nic, każdy z nas tu na ziemi ma konkretną misję i z pewnością nie jest to ocenianie innych. Coś co wybija nas z tego nawiasu, który naprawdę daje nam poczucie totalnego bezpieczeństwa, jest przywilejem. To siła do robienia rzeczy wielkich, takich, które dla innych mogą być niezrozumiałe.

To nie jest noramlne, że człowiek mający dzieci idzie na szczyt, z którego może nie zejść. – Tak mogłoby się wydawać, po przeczytaniu tysięcy komentarzy pod artykułami o Tomaszu Mackiewiczu.

A czy komentowanie czyjegoś życia jest normalne? Czy wchodzenie w buty człowieka, którym się nigdy nie było i najprawdopodobniej nie będzie, jest normalne?

Możliwość czerpania z  ludzi to najpiękniejsze, co może nam się przydarzyć. Taka inspiracja jest jak oddech swieżego powietrza. Strach paraliżuje, dlatego nie zawsze robimy to, co byśmy chcieli. Najtrudniej jest ruszyć, najtrudniejszy jest pierwszy krok. Szczęściarzem jest ten, na którego drodze stanie dobry duch, który obdarzy go tym swieżym powietrzem.

Dziś, 28 stycznia 2018 tym dobrych duchem jest Tomasz Mackiewicz, a my jesteśmy, a właściwie powinniśmy być, szczęściarzami.

Człowiek po przejściach, walka ze strasznym nałogiem i nagle Indie – ośrodek dla trędowatych. Praca za jedzenie z chorymi dziećmi. To absurdalne, ale większość ludzi którzy dziś stają się samozwańczymi ekspertami od himalaizmu i życia Tomasza Mackiewicza, nie ruszyłaby czterech liter do obcego miasta, a co dopiero do Azji.

Człowiek stawia sobie cel. Cel niebanalny, bo Nanga Parbat. Ten cel go upokarza. Podejmuje z nim walkę. Siedem razy. I tutaj warto wrócić do Jacka Walkiewicza:

„Dam radę! A jak nie dam? Dam! A jak się przewrócę? To się podniosę! A jak się nie podniosę? To sobie poleżę! A potem? A potem wstanę i pójdę dalej!

I dał. 25-go stycznia 2018 roku Tomasz Mackiewicz spełnił swoje marzenie. Spełnił swoje życie.

Tomasz Mackiewicz

Wszyscy jesteśmy tu po coś. Nie każdy musi wchodzić na najwyższe szczyty świata, nie każdy musi podbijać świat. Są dwie tajemnice życia, pierwsza to odkryć po co tu jestem i druga, wypełnić swoje przeznaczenie.

Posiadanie dzieci to argument przeciwników Tomasza…

Zojka, Tonia, Max i Antek będą z Tomasza Mackiewicza bardzo dumni. To przywilej mieć za ojca człowieka, który nie boi się łamać stereotypów, to szczęście mieć za ojca człowieka, który pokazał że marzenia są tylko po to, żeby je spełnić. To duma mieć ojca, który pomagał innym, który nie bał się być dla czegoś więcej, niż tylko samego bycia, który wyszedł ze strefy własnego komfortu i dał świadectwo, że praca nad sobą przynosi niewyobrażalne rezultaty.

„Jestem tego pewny, w głębi duszy o tym wiem,

że gdzieć na szczycie góry wszyscy razem spotkamy się”

zdjęcie w nagłówku: nangadrem.blogspot.com, Autor-Michał Dzikowski