Jestem Dzikusem. A Ty?

Jestem Dzikusem.

Do Dzikusów trzeba mieć cierpliwość. Są jak nieoswojone zwierzęta. Czasem nie potrafią odnaleźć się w szumnym mieście. Czasem przytłacza ich cywilizacja. Zdarza się, że od nadmiaru dźwięków boli ich głowa. Zdarza się, że nie słuchają jak mówią do nich inni, albo po prostu tego nie rozumieją. DzikusY należą do watahy, w której o członkostwo trzeba długo pracować. Nie ufają obcym. Swoje przyjaźnie budują latami.

Dzikus potocznie nazywany jest ignorantem, egoistą. Przy dobrym wietrze pozostanie tylko niesympatyczną istotą, albo wycofaną jednostką. Kiedy oswoisz Dzikusa to usłyszysz jak się śmieje, opowiada ciekawe historie i kocha życie.

Każdy Dzikus jest troczę inny. Inaczej postrzega świat albo boi się czegoś innego. Mają jednak cechy wspólne, po których się odnajdują. Obcowanie jednego Dzikusa z drugim daje mu prawdziwe szczęście. Tworzą wówczas relacje na całe życie. Rozumieją się bez słów.

Jestem Dzikusem. Zanim poznałam swój gatunek, myślałam że to nerwica natręctw albo szaleństwo. Dziś wiem, że gdyby ktoś zabrał mi moją dzikość, byłabym jak schroniskowy pies w małej klatce.

Nie chodzę do kina w weekendy. Wybieram wczesne godziny w środku tygodnia. Mam swoją przestrzeń i czuję się niekomfortowo, gdy przebywa w niej obcy człowiek. Słyszę wówczas oddech innej osoby, każdy ruch żuchwą, rozprasza mnie gdy ktoś się kręci. W teatrze wybieram balkony, na basenach najdalsze szafki, w pracy biurko przy oknie.

Nie fascynują mnie nowe budynki, najdalsze mosty, monumentalne pomniki. W USA zakochana jestem  w kanionie Kolorado, w Grecji mam swoją bezludną plażę, w Polsce samotne jeziora i znajome lasy. Nie potrafię odpoczywać wśród tłumów.

Boję się poruszania w nienaturalny dla człowieka sposób. W samolocie jestem sparaliżowana, na statku wystraszona, w pociągu czuję niepokój. Samochód jest koniecznością, za którą nie przepadam.

Zdarza mi się udawać, że kogoś nie widzę. Nie lubię kurtuazji, zmuszanie mnie do rozmowy o pogodzie i odpowiedzi na pytanie „co słychać”.

Nie rozumiem niektórych ludzkich zachowań. Np. dlaczego ludzie tańczą? Ustawiają się w kółku i poruszają, patrząc na siebie dają sobie znaki, że jest super. Nie potrafię sobie wytłumaczyć dlaczego robią rzeczy, na które nie mają ochoty. Albo ulegają modzie? Dlaczego utwór, który powielany  non stop w radiu staje się w głowach ludzi przebojem? Albo czemu tracą nerwy oglądając spektakl jakim jest polityka? Dlaczego tkwią w relacjach, które ich wyniszczają albo pozwalają, aby drugi człowiek doprowadzał ich do łez? Dlaczego interesują się innymi? Wystają w oknach, podsłuchują, śledzą w Internecie? Po co czytają Pudelka? Dlaczego chodzą do kościoła, nie znając religii, którą wyznają? I czemu szczycą się znajomością dekalogu, mimo że go nie przestrzegają? Dlaczego oceniają drugiego człowieka po tym co i ile ma? I czemu zabijają zwierzęta, istoty które czują, cierpią, płaczą i potrafią kochać? Dlaczego dzielą ludzi na lepszych i gorszych? I czemu boją się głośno mówić to co myślą? Na jakiej podstawie uważają, że wszystko już wiedzą po skończyli studia, przeczytali 50 Twarzy Greya, albo obejrzeli program informacyjny?

 

Jestem dzikusem. Zanim tego nie odkryłam, wkładałam cudze buty i uśmiechałam się, kiedy nie miałam ochoty. Teraz żyję w świecie, gdzie bycie sobą, bez lukru, maski i kurtuazji, sprawia że jestem dziwakiem. I dobrze mi z tym. Bardzo dobrze…