Janusz Korwin-Mikke obraża porządnych dziadków.

Janusz Korwin-Mikke

Gdy Janusz Korwin-Mikke wystąpił tydzień temu w Europarlamencie, nie miałam już żadnych wątpliwości, że swoje osobiste problemy zabrał w walizce do Brukseli.  Może powinno mi się chcieć zaśpiewać, jak Danuta Rinn „gdzie ci mężczyźni”, ale po co? Przecież oni są, z tym że wyżej wspomniany pan ich nie reprezentuje, co najwyżej deklasuje i to samego siebie.

Zdecydowanie najgorszy facet to taki, który ma problem z samym sobą.

Janusz Korwin-Mikke, konkretnie bardzo starszy człowiek, którego przeżyją jego własne marzenia o byciu wielkim politykiem, jest jak kiepski żart. Nie chce się komentować, ale niezręcznie jest nie zareagować. To człowiek, który wzbudza litość z niewielką domieszką złości. Bo cóż może denerwować w Korwinie-Mikke, który uważając się za znawcę kobiecego mózgu, wciąż się myli? Co powiedzieć, kiedy starszy dziadek na dowód tego, że kobiety są mniej inteligentne od mężczyzn, posługuje się argumentem, że nie ma ich na turniejach szachowych? Cóż, kobiet jest znacznie mniej na turniejach gier komputerowych, w wojsku, nie pracują też w szambiarkach i nie przepadają za informatyką. Idąc po myśli pana Korwina, śmieciarka też wymaga logistyki. Czyżby kobiety były zbyt głupie, aby potrafiły wdrożyć ją w życie?

Abstrahując od zdania pana Janusza na temat kobiet, bo nie ma ono żadnego znaczenia, zaczęłam się zastanawiać komu rzeczywiście szkodzi ten człowiek. Pomyślałam o jego żonie, ale, mówiąc brutalnie, ona nikogo nie obchodzi. Kolorowa prasa jakiś czas temu podkreślała, że pani Dominika Sibiga ma 30 lat, on 74 i tyle. Nikogo ich życie nie interesuje. Czy sam Korwin szkodzi sobie? Czy ewentualne wyrzucenie go z Europarlamentu, na skutek petycji, którą podpisało już 50.000 osób, mogłoby mu zrobić krzywdę? Niekoniecznie. Wyżej wymieniona prasa nie raz twierdziła, że pieniędzy mu nie brakuje, a w Europarlamencie nie należy do ludzi wpływowych.

jak widać…

Janusz Korwin-Mikke

Jest jednak grupa społeczna, w którą Korwin-Mikke uderza bezpośrednio. I wbrew pozorom, nie są to kobiety. Otóż ten człowiek pogrąża starszych panów. Uwłacza im i generuje uczucie na granicy pogardy i litości. Przypomina osoby, które chciałby być na fejsie, ale nie potrafią go obsługiwać. Słuchając Korwina, nasuwa się obraz starszego dziadka, nieco już wychudzonego, który chciałby jeszcze wiele, ale wiek nie pozwala. Cóż więc taki dziadek zrobić może? Próbować odmłodzić się żoną, ewentualnie podejmować próby wzbudzenia kontrowersji.

 

Chcąc nie chcąc, zachowanie tego pana w muszce, wpływa destrukcyjnie na obraz do którego przyzwyczailiśmy się my- społeczeństwo. Starszy człowiek mający już wnuki, powinien wykazywać się minimum kultury osobistej i mieć może małe, ale jednak, poczucie wstydu. Janusz Korwin-Mikke bezpośrednio przyczynia się do stwierdzenia,

że ludzie na starość głupieją…