List pożegnalny, który zmieni Cię na zawsze.

List pożegnalny, który zmieni Cię na zawsze.

Kiedy byłam nastolatką lubiłam Paktofonikę. Wkładałam kasetę w radio, a potem wciąż przewijałam „Chwile Ulotne„.

„…w każdą chwilkę wbijam szpilkę jak pineskę w deskę…”

Tak rapował Fokus. I mógłby to robić do teraz, każdy z nas powinien. To są aktualne i bardzo potrzebne słowa, być może teraz bardziej, niż wtedy, te kilkanaście lat temu.

Mieszkając w dużym mieście mam możliwość przyglądania się tworom cywilizacji. Nie, nie ludziom, a produktom tych czasów, które nie powinny się wydarzyć. Biegają, trąbią, szturchają, nie patrzą pod nogi, nie spoglądają na innych, nie interesują się tym, co nie jest produktywne, co nie przyniesie dochodu albo nie wypełni dziennego planu.

Pęd za czymś tak niepotrzebnym jak nowa marka samochodu, metki, plastikowa siatka wypełniona przetworzoną żywnością czy wstrzelenie się w konwenanse, w które przecież należy się wbić, bo co inni powiedzą?

Często w filmach pojawia się ujęcie ulic z coraz wyższego punktu. Na przyspieszeniu ludzie wyglądają jak mrówki. Każdy taki sam, wypełnia swoją misję i znika pod ziemią. Problem w tym, że do tych małych stworzonek bardzo nam daleko. To co robią w swoim życiu jest ich najwyższym celem i spełnieniem. Nie mają innego, nie znają. A my? My moglibyśmy czerpać tyle dobrego, dawać innym znacznie więcej. Nie umiemy. Jesteśmy bardziej rozwinięci od mrówek, a zachowujemy się dokładnie jak one…

Biegniemy w wyścigu, który i tak wszyscy skończymy na tej samej mecie. Na mecie, na którą nie zabierzemy tych wszystkich sprzętów, dumy, pychy i portfela.

Wśród kilku ludzi, którzy mieli wpływ na to co myślę i jak postrzegam świat jest on…

Gabriel Garcia Marquez

list pożegnalny

Pisarz kolumbijski, autor powieści „Sto lat samotności”, laureat literackiej Nagrody Nobla z 1982 roku, był chory na nowotwór złośliwy układu limfatycznego. Odszedł w 2014 roku. Przed swoją śmiercią wycofał się z życia publicznego, a do swoich przyjaciół rozesłał niniejszy list pożegnalny:

 

„Jeśliby Bóg zapomniał przez chwilę, że jestem marionetką i podarował mi odrobinę życia, wykorzystałbym ten czas najlepiej jak potrafię.

Prawdopodobnie nie powiedziałbym wszystkiego, o czym myślę, ale na pewno przemyślałbym wszystko, co powiedziałem. Oceniałbym rzeczy nie ze względu na ich wartość, ale na ich znaczenie. Spałbym mało, śniłbym więcej, wiem, że w każdej minucie z zamkniętymi oczami tracimy 60 sekund światła. Szedłbym, kiedy inni się zatrzymują, budziłbym się, kiedy inni śpią. Gdyby Bóg podarował mi odrobinę życia, ubrałbym się prosto, rzuciłbym się ku słońcu, odkrywając nie tylko me ciało, ale moją duszę. Przekonywałbym ludzi, jak bardzo są w błędzie myśląc, że nie warto się zakochać na starość. Nie wiedzą bowiem, że starzeją się właśnie dlatego, iż unikają miłości! Dziecku przyprawiłbym skrzydła, ale zabrałbym mu je, gdy tylko nauczy się latać samodzielnie. Osobom w podeszłym wieku powiedziałbym, że śmierć nie przychodzi wraz ze starością, lecz z zapomnieniem (opuszczeniem).

Tylu rzeczy nauczyłem się od was, ludzi… Nauczyłem się, że wszyscy chcą żyć na wierzchołku góry, zapominając, że prawdziwe szczęście kryje się w samym sposobie wspinania się na górę.

Nauczyłem się, że kiedy nowo narodzone dziecko chwyta swoją maleńką dłonią, po raz pierwszy, palec swego ojca, trzyma się go już zawsze. Nauczyłem się, że człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł. Jest tyle rzeczy, których mogłem się od was nauczyć, ale w rzeczywistości na niewiele się one przydadzą, gdyż, kiedy mnie włożą do trumny, nie będę już żył. Mów zawsze, co czujesz, i czyń, co myślisz. Gdybym wiedział, że dzisiaj po raz ostatni zobaczę cię śpiącego, objąłbym cię mocno i modliłbym się do Pana, by pozwolił mi być twoim aniołem stróżem.

Gdybym wiedział, że są to ostatnie minuty, kiedy cię widzę, powiedziałbym „kocham cię”, a nie zakładałbym głupio, że przecież o tym wiesz. Zawsze jest jakieś jutro i życie daje nam możliwość zrobienia dobrego uczynku, ale jeśli się mylę, i dzisiaj jest wszystkim, co mi pozostaje, chciałbym ci powiedzieć jak bardzo cię kocham i że nigdy cię nie zapomnę.

Jutro nie jest zagwarantowane nikomu, ani młodemu, ani staremu. Być może, że dzisiaj patrzysz po raz ostatni na tych, których kochasz. Dlatego nie zwlekaj, uczyń to dzisiaj, bo jeśli się okaże, że nie doczekasz jutra, będziesz żałował dnia, w którym zabrakło ci czasu na jeden uśmiech, na jeden pocałunek, że byłeś zbyt zajęty, by przekazać im ostatnie życzenie. Bądź zawsze blisko tych, których kochasz, mów im głośno, jak bardzo ich potrzebujesz, jak ich kochasz i bądź dla nich dobry, miej czas, aby im powiedzieć „jak mi przykro”, „przepraszam”, „proszę”, dziękuję” i wszystkie inne słowa miłości, jakie tylko znasz. Nikt cię nie będzie pamiętał za twoje myśli sekretne. Proś więc Pana o siłę i mądrość, abyś mógł je wyrazić. Okaż swym przyjaciołom i bliskim, jak bardzo są ci potrzebni. Prześlij te słowa komu zechcesz. Jeśli nie zrobisz tego dzisiaj, jutro będzie takie samo jak wczoraj. I jeśli tego nie zrobisz, nigdy nic się nie stanie. Teraz jest czas. Pozdrawiam i życzę szczęścia!”

Tłum. z jęz. hiszpańskiego: prof. Zdzisław Jan Ryn
Katedra Psychiatrii Collegium Medicum UJ,
ambasador RP w Chile i Boliwii w latach 1991-96.

Photo by: newyorker.com