Jak reagować na krzyki, czyli bądź jak goły mnich.

Bądź jak goły mnich!

Poza kontrolowaniem tego jak mówimy, możemy przyjąć odpowiedzialność za to, w jaki sposób słuchamy.

Jak reagować na krzyki?

Po pierwsze mamy dwoje uszu. Dlaczego? Po to, aby jednym wlatywało, to co istotne, a drugim wylatywało to co zbędne, np. krzyki. Dlatego, jeśli ktoś mówi coś okropnego, a ty się denerwujesz, to dzieje się tak tylko dlatego, że nie umiesz słuchać mądrze. Jeśli ktoś mówi coś nieprzyjemnego, to niech to wyleci drugim uchem. Człowiek ma zasadniczy wpływ na to co i jak słyszy.

Dzieje się tak, że kiedy potrzebujemy ciszy u sąsiadów szczeka pies, kiedy marzymy o odpoczynku, słychać kogoś kto chrapie. Nie mamy wpływu na innych, ale mamy go na siebie. Zamiast próbować kontrolować hałasy, lepiej jest nauczyć się ich słuchać. Jeśli mamy ustanawiać jakieś prawo, powinien to być zakaz negatywnego słuchania. Słuchania tak, że czujemy się zmęczeni. Słuchania tak, że tracimy o kimś dobre zdanie. Łatwiej jest stać się odpornym na chrapanie niż na agresywnych ludzi. Ale nie jest to niewykonalne, wymaga zrozumienia.

Jeśli nie reagujesz na to co mówią inni, to ludzie nie są w stanie cię obrazić albo zdenerwować. Bo umiesz słuchać. A często stąd biorą się nasze problemy. Nie z tego co inni mówią, ale z tego co słyszymy.

A jeśli ktoś na ciebie wrzeszczy? Nie wiadomo czemu ma to służyć. Ludzie zachowują się paskudnie, kiedy mają paskudny nastrój i to co mówią świadczy zawsze tylko o nich, nie o tobie. Krzyk pomaga wyrzucić negatywne emocje. Uwierz, częściej byłeś tylko pretekstem, a nie powodem agresywnych zachowań innych ludzi.

Jest pewna opowieść, która swe korzenie ma w chrześcijaństwie. To stara historia z tradycji franciszkańskiej, o uczniu św. Franciszka, który pewnego ranka wyszedł żeby żebrać o jedzenie. Spotkał bardzo ubogiego człowieka, który zapytał „dlaczego żebrzesz? Przecież masz więcej niż ja.”

I rzeczywiście taka była prawda. Ten uczeń był mnichem z XIII wieku, miał klasztor w którym mieszkał, a człowiek którego spotkał nie miał nic, żył na ulicy i nosił łachmany. Mnich spojrzał na biedaka i przyznał mu rację, po czym oddał mu swój habit.

Problem w tym, że ten mnich miał na sobie tylko ten habit. Wrócił więc do klasztoru nago. I kiedy zapukał do drzwi, inni mnisi powiedzieli „wynoś się stąd, to jest klasztor a nie miejsce dla takich dziwaków!”

Mnich tłumaczył, że jest jednym z nich i że oddał habit komuś biedniejszemu od niego. Opowiedział swoją historie innym mnichom, ci go pochwalili i dali nowy habit. Pojawił się jednak problem, wieść o mnichu, który oddał komuś swoje odzienie rozeszła się po mieście. Kiedy następnego dnia znowu wyszedł na ulicę, spotkał człowieka, który powiedział mu, że jest biedny i nosi łachmany. I mnich znowu oddał mu swój habit.

Kiedy wrócił do klasztoru, znowu opowiedział co go spotkało i dostał kolejny habit.

Następnego dnia historia się powtórzyła. Dostał nowy strój, ale przełożony nakazał mu iść do opata. Opat go zrugał, że daje się wykorzystywać. Krzyczał, że za jego pięknym gestem poszli ludzie nieuczciwi, którzy wiedzą, że habity są drogie i chcą na nich zarobić. Opat wrzeszczał na mnicha, żeby przestał, że postępuje głupio.

Mnich słuchał z opuszczoną głową, nie próbując się usprawiedliwiać. Kiedy opat uznał, że młody mnich zrozumiał lekcję, pozwolił mu odejść.

Po chwili w drzwiach opata stanął młody mnich z talerzem zupy. Zapytany, co robi, odpowiedział, że uznał, że ponieważ opat krzyczał na niego ponad godzinę, to pewnie ochrypł i zgłodniał, ten uznał więc, że zupa mu pomoże. Nie zrobił tego ze złośliwości, a dlatego że tak czuł. Kiedy opat na niego krzyczał, on myślał tylko o tym, że ten biedak straci głos.

Opat się poddał i pozwolił młodemu mnichowi robić to, co uważa za słuszne. Zrozumiał, że nie ma sensu zwracać mu uwagi, bo on nie słucha nagany, zamiast tego słyszy ból w słabnącym głosie.

Ta historia to dobra nauka. Zamiast złościć się na krzyczącą osobę lub odwzajemnić jej negatywne emocje, należy nalać jej symboliczny talerz zupy. To pomoże.

Po co ludziom krzyk? Czemu złoszczą się na innych i próbują ich zranić? Bo sami cierpią! Dobroć i naiwność młodego mnicha była wyrzutem sumienia opata. Dlatego go rugał, bo nie miał w sobie tyle dobroci co jego młodszy podopieczny. Przeliczał bezinteresowną dobroć na wartość habitu. To go denerwowało.

Kiedy nauczysz się słuchać, zamiast złościć, poczujesz współczucie.

NA PODSTAWIE WYKŁADU AJAHNA BRAHMA, MNICHA Z KLASZTORU BODHINYANA.

Powiązane artykuły:

32 porady na zdrowe życie ze szczytu świata.

 

Trudni ludzie są jak demon, który odwiedził cesarza.

Chamstwo. Czy potrzebna nam jego promocja?