PISie Ty Lisie!

Pisie, Ty lisie!

Jak nie mieć wątpliwości? I jak nie pytać: Pis-e, co uczyniłeś z tym krajem? I choć programowo głaskasz i dajesz się rozumieć, to jednak pogrąża cię pycha i technologia.

Kiedy Pis szedł po władzę popularne stało się „a może”. Byliśmy zmęczeni zmęczeniem. Nie, nie ośmiorniczkami. Tylko głupiec albo kulinarny zazdrośnik bełkotał by coś na poważnie o tym, co politycy jedzą za nasze pieniądze. Zmęczenie przyszło zewsząd, z rozleniwionej i zblazowanej Platformy, z nieobecnej opozycji. Wszak przegrać sześć wyborów z rzędu, nie powoduje nadmiernego pobudzenia.

Hasła brzmiały dobrze, aż chciało się w nie wierzyć. Bez przesady, nikt się nie zakochał. Ci co kochali od dawna, poszli do urn. Ci co nie byli pewni, zostali w domu. I tak 19% społeczeństwa wybrało Dobrą Zmianę.

Weryfikacja nastąpiła szybko, bo Pis to lis. Obudził się i wywlókł z norki trzy ukryte lisiątka. Jedno mające opinię aroganta, drugie z wyrokiem, ale ułaskawione i trzecie, od dziwnych doświadczeń naukowych na pograniczu przedszkolnych zabaw z wodą, sodą i octem.

Zrobiło się mrocznie, a wtedy lis nazwał innych – nie lisów – komunistami i złodziejami. I tak, każdy kto ośmielił się mieć inne poglądy stał się strażnikiem ubeckiego koryta i dzieckiem „tych” , co to rozmontowywali Polskę.

Lis się rozpędził i przez to musiał przyjąć krytykę za obywatelski projekt antyaborcyjny. Kobiety przepędziły go do norki. Niefortunne wypowiedzi niektórych jego przedstawicieli pogrążały go coraz bardziej. To, że lis idzie w jednej drużynie z kościołem nie jest tajemnicą. W świecie lisa wszyscy powołują się na chrześcijański żywot. Nie do końca jasne jest stanowisko lisa wobec głowy kościoła, bo papież może i papież, ale za imigrantami. Lis głaska pana Rydzyka, również finansowo, a jego minister środowiska stał się bohaterem wyjątkowo niefortunnego zdjęcia w karocy z biskupem…

 

To jednak nie powód do potępienia. Niemal każdy polityk zaliczał wpadki. Cóż znaczy jedna „Caryca” pana Suskiego, czy nadpobudliwa pani Pawłowicz w obliczu chęci naprawy kraju? Nic nie znaczy!

I choć program lisa posiada plusy, a jego pomysły bywają zrozumiałe, to jednak styl jaki uprawia lis nie jest możliwy do zaakceptowania. Przez ten styl, lisa nie da się polubić. Pewnie, że można odwracać głowę. Za 500 zł. , za prawo do wcześniejszej emerytury… Można nie patrzeć, nie widzieć, nie myśleć o przyszłości naszych dzieci.

Wrogiem lisa jest pycha. Pycha, której nabrał, kiedy wygrał wybory. Szkoda, bo dzieląc Polaków stał się dobrem połowicznym, a nie wspólnym. Pycha u lisa idzie z podejrzliwością, wciąż wokół niego piętrzą się wrogie i zagraniczne siły, które opłacają ludzi na ulicach. Co rusz ktoś robi zamach na jego pracę albo odłącza sygnał ukochanej przez lisa telewizji.

I kiedy jest się wyrozumiałym i próbuje się zrozumieć lisa, który to może nie jest nowoczesny, ale na swój sposób kocha Polaków (niektórych), na drodze tej miłości staje technologia.

Bo choć lis zapewnia, że głosowanie w piątkowy wieczór odbyło się ‚lage artis’, nagranie posła Cezarego Tomczyka mówi zupełnie coś innego…

 

A na koniec na ulicę wychodzi pan Brudziński i nazywa innych od niego „warchołami”. I choć cierpliwości ma się dużo i szacunku do urzędów państwowych aż zanadto, to jednakże ciśnie się na usta:

Pisie ty Lisie!