Największy absurd, nieaktualny zwyczaj i to, co najpiękniejsze w Świętach Bożego Narodzenia.

Absurd, nieaktualny zwyczaj i piękna tradycja. Czyli święta obiektywnie.

Święta Bożego Narodzenia to nie tylko ważny czas dla katolików, ale tradycja i okazja do spotkań rodzinnych dla wszystkich nie związanych z Kościołem Katolickim. Choinka, zapach pierników czy coroczny Kevin, w niektórych przypadkach mają większą moc, niż wiara czy w ogóle wiedza na temat wykonywanych czynności.

I tak, działając nieco z tzw. automatu, trochę z lenistwa czy braku czasu, Polacy kultywują jeden z najbardziej absurdalnych zwyczajów świątecznych, pielęgnują, wydaje się, jeden już nieaktualny i przekazują młodszemu pokoleniu ten najistotniejszy.

 

Wigilijny absurd…

Święta Bożego Narodzenia nieustannie kojarzone są z żywym karpiem. Na nic mają się głosy obrońców praw zwierząt czy zdroworozsądkowe podejście niektórych ludzi, że to niehumanitarne tak krzywdzić tą biedną rybę. Co roku w grudniu widzimy kolejki piętrzące się nad małymi wannami, gdzie leżą, bo o pływaniu nie ma tu mowy, ściśnięte, duszące się ryby. Zwyczaj, w którym żywy karp w okrutnym cierpieniu zostaje przyniesiony w plastikowej torbie do domu, jest silniejszy niż zdrowy rozsądek i chęć poznania początków tego beznadziejnego zwyczaju.

A udręczony karp wszystko zawdzięcza sklepom Centrali Rybnych z lat osiemdziesiątych. W rzeczywistości tradycyjną rybą wigilijną był szczupak. W PRL-u flota rybacka była zniszczona, a ludzie niezadowoleni. W sklepach trudno było o musztardę, a co dopiero o rybę. Hodowla karpia na skalę przemysłową była łatwa i tania. Komuna postanowiła więc dać coś spragnionemu ludowi i wymyśliła hasło „Karp na każdym wigilijnym stole w Polsce” Pojawił się jednak problem z obróbką ryby i stworzeniem miejsc, gdzie można by było ją przechowywać. A że komuna pomysłowa była, zaczęto wręczać żywe karpie pracownikom w zakładach pracy. Od tamtego czasu upłynęło ponad 30 lat…

Święta Bożego Narodzenia

 

Nieaktualny zwyczaj…

Puste miejsce przy stole to starosłowiański zwyczaj „obiat”. Podczas posiłków obrzędowych pozostawiano nietknięte nakrycie dla duchów bliskich, którzy przychodzą do swoich rodzin. Obecnie, w Święta Bożego Narodzenia, postrzegany jest on jako symbol zbłąkanego wędrowca. Jezus i jego rodzice to imigranci. Uciekali do Egiptu przed Herodem, który zabijał nie tylko dzieci, ale rządził w sposób okrutny i barbarzyński. Według współczesnych obliczeń, święta rodzina podróżowała 3 lata i pokonała 2000 km. W Egipcie znaleźli spokój i schronienie do śmierci okrutnego Heroda. Niejednokrotnie byli zapraszani do domów obcych ludzi, którzy ofiarowali im pomoc i posiłek.

Z podobnym zamiarem w polskich domach stawia się na stole puste nakrycie. Brzmi szlachetnie, jednakże obserwując wydarzenia w Polsce i ludzi, którzy z powodu innych poglądów politycznych, wykrzykują do swoich rodaków, że najchętniej to by ich „raz sierpem, raz młotem”, nasuwa się wątpliwość czy nadal ktoś odmienny od nich, zostałby zaproszony do ich wigilijnego stołu…

Słuchając księdza, reprezentanta kościoła katolickiego, który we wszystkich ofiarach wojny widzi terrorystów i nawołuje do nienawiści, należy zadać sobie pytanie czy ten pusty talerz nie jest już tylko elementem wystroju, który nie ma żadnego głębszego sensu.

WP_20151116_015

 

To co najważniejsze…

Człowiek to istota nieustannie walcząca ze swoją naturą. Jest przekorny, uczy się tylko na własnych błędach i choć wie, że jest stworzeniem stadnym, stwarza ramy w które nie pasuje i stara się w nich sam żyć. Dziś każdy Polak jest obywatelem Europy. Zakładanie rodziny nie należy już do obowiązkowego etapu życia młodego człowieka. Kontakty z rodzicami i rodzeństwem coraz częściej są zastępowane przez mnogość innych bodźców. Współczesny człowiek ma mniej czasu dla innych, stał się egoistą i zapomina, że rodzina to coś więcej niż najlepsza paczka przyjaciół czy egzotyczny wyjazd pod rozgrzane od słońca palmy.

Wieczór 24-go grudnia, jak żaden inny, pokazuje jak bardzo jesteśmy sobie potrzebni. Te tłukące się talerze, chaos czy nietrafione prezenty…Ten Kevin, przemądrzały wujek i życzenia, chociaż nie do końca przemyślane i powtarzające się co roku, to jednak z serca. Wigilia Bożego Narodzenia to najbardziej rodzinny wieczór i niekiedy jedyny, w którym spotykamy się wszyscy razem.