Dlaczego kochamy plotki z pudla? Odpowiada nauka.

Dlaczego lubimy Pudelka?

Plotki, ploteczki…

Dziś ósmy listopada. Przeglądając po kolei popularne źródełka serwujące nam plotki, możemy się dowiedzieć, że Doda wydała 300 tys. na latające motocykle, Majka Jeżowska szaleje z młodym przyjacielem na Zanzibarze, a Małgorzata Rozenek nabija się z Renaty Kaczoruk.

Plotki są tak bardzo popularne, jak i zbędne. I choć niektórym potrzebne do przetrwania w tzw. „showbizie”, to jednak bezwartościowe.

Normalny człowiek wstaje rano, myje zęby i zaczyna dzień. Swój dzień. Wakacje Majki Jeżowskiej, Usta Natalii Siwiec czy rozwód Maryli Rodowicz, pozornie nie mają wpływu na jego życie. Pozornie. Czym żyłyby niektóre biura, gdyby nie ich pracownice, które po zrobieniu sobie porannej kawusi, zasiadają żądne plotki z przysłowiowych czterech liter?

Żeby uświadomić sobie jak bardzo tracą czas, musiały by mieć wiedzę dotyczącą wiarygodności informacji, którymi się karmią. Popularne serwisy plotkarskie nie cierpią na brak współpracy z prawnikami. Mają na swoim koncie procesy o naruszenie prywatności i dóbr osobistych, oficjalne przeprosiny i odszkodowania. Mają też mnóstwo sukcesów. Gdyby nie one, nie zobaczylibyśmy naszych gwiazd w tak wielu kompromitujących czy dwuznacznych sytuacjach.

I tylko czasem musi ktoś umrzeć (czyt. Anna Przybylska), żeby czytelnicy, na krótką chwilę, zrozumieli jak bardzo nieetyczne i niewiarygodne są serwisy plotkarskie…

______________________________________________________

plotka

Można by pomyśleć, że to żenujące. Jednak serwisy plotkarskie cieszą się ogromną popularnością. Jest spore grono kobiet, które chętnie poczyta o sukience Lewandowskiej, zdradach Karolaka czy homoseksualizmie Wojewódzkiego. Mało tego, że poczyta. Uwierzy i będzie na ten temat dyskutować.

Można by bardzo łatwo wysnuć teorię, że serwisy plotkarskie są dla ludzi mało inteligentnych, nie mających w życiu zainteresowań. Nic mylnego!

Na jednym z chińskich uniwersytetów przeprowadzono badania studentów czytających serwisy plotkarskie. Część plotek było negatywnych: zdrady, porzucenia,  zły wygląd. Inne były pozytywne, np. aktorka opiekująca się chorym dzieckiem. Co się okazało?

Podczas czytania negatywnych historii w mózgach studentów zwiększała się ilość dopaminy( tzw.przekaźnik przyjemności) oraz pobudzał się ośrodek mózgu odpowiedzialny za poczucie wygranej.

Wniosek jest bardzo prosty. Porażki ludzi ,którzy społecznie postrzegani są za tych ,którzy osiągnęli sukces, sprawiają innym przyjemność. Często mijający się z prawdą tekst na temat danej osoby, jest mniej ważny. Liczy się zdjęcie. A może czytelniczka będzie miała szczęście i na nodze Majki Jeżowskiej dostrzeże rozstęp? Może Doda, choć bogata, przytyła albo ma złamanego paznokcia? A może pani Rozenek dobiła i tak już „skopaną” przez widzów Azja Ekspress Renatę Kaczoruk..?

Dla potwierdzenia wiarygodności dowodów, dlaczego lubimy plotki, niech posłuży fakt, że po badaniach wspomnianych studentów, żaden z nich nie przyznał się do odczuwania przyjemności.

Cóż, zdarzają się momenty, kiedy piosenka Czesława Niemena o świecie, w którym żyjemy, wydaje się być tak aktualna, jakby została napisana dziś rano…