HUMANITARYZM TRZECIEGO ŚWIATA

humanitaryzm trzeciego świata

W wielu nieszczególnie zamożnych krajach można się natknąć na pewne zjawisko – wolno chodzące zwierzęta. Stada krów przechodzące przez środek ruchliwej drogi czy osły spacerujące poboczem. Tak też jest w Kirgistanie. Podróżując przez ten piękny kraj trzeba bardzo uważać, by gdzieś za zakrętem nie wjechać nagle w spacerujące po jezdni stado. Czasami można odnieść wrażenie, że to zwierzęta bezpańskie, ale to tylko pozory. Każde z tych zwierząt posiada swojego właściciela, co więcej – każde z tych zwierząt kiedyś trafi na stół.

humanitaryzm

humanitaryzm

humanitaryzm

Dla osoby, która nie je mięsa, jest to dość nieprzyjemna wizja, ale warto odnotować to jak wygląda życie takiego zwierzęcia zanim zostanie zabite i zjedzone. Otóż takie zwierzę żyje właściwie na wolności. To normalne, że krowa spaceruje po łące, a kiedy zachce jej się pić poszuka gdzieś jakiegoś zbiornika. Rzeka po drugiej stronie drogi? Beczka pełna wody u sąsiada nieopodal? Krowa przyjdzie i się napije. Nikt nie ma z tego tytułu pretensji, nikt jej nie przegania. Koza skubie źdźbła przy drodze? Kierowca zwolni i nie ma pretensji. Życie tych zwierząt przed ubojem to praktycznie życie na wolności w pełnej symbiozie z człowiekiem.

humanitaryzm

humanitaryzm

A teraz przypomnijmy sobie jak zwierzęta są traktowane w naszym „cywilizowanym” świecie. Krowa na łące (oczywiście przypięta łańcuchem, żeby nie uciekła) i tak ma dobrze, bo coraz więcej jest ferm przemysłowych, gdzie zwierzęta trzymane są w przepisowych ciasnych boksach, w obozach koncentracyjnych zgodnych z normami zachodniego świata. Krowa czy świnia karmiona tak, by utuczyła się jak najszybciej i by można ją było zabić, a jej miejsce wstawić kolejny „egzemplarz”. Całe pokolenia, które nie widziały nieba ani łąki.

Zwierzęta hodowlane cywilizowanego zachodu mogłyby zazdrościć swoim pobratymcom z tak zwanego „trzeciego świata”.

Tagged with: