Rodzicu, dziecko to nie twoja własność.

Rodzicu! Dziecko to nie twoja własność.

Kiedy jesteś na etapie planowania dziecka, twoje wyobrażenia nie wiele mają wspólnego z byciem rodzicem. Myślisz, że kilka dobrych pozycji z Empiku rozwieje twoje wątpliwości, że relacje koleżanek – matek coś ci ułatwią? Zabawne i piękne zarazem jest to, jak bardzo się mylisz.

Dziecko wkracza w twoje życie z przytupem, jest malutkie, a wywraca twój świat do góry nogami. Jest nie tylko wielkim skarbem, ale i testem dla dojrzałości małżeństwa. Jest wszystkim. Wielką miłością i szokiem tuż „po”. Jest strachem i zmęczeniem. Jest przypieczętowaniem miłości, a czasem zbyt wczesną decyzją. Od pierwszych chwil układasz w głowie scenariusze i plany. Widzisz jego przyszłość, wiesz jakie będzie, bo przecież jest twoje.

To błąd. Bycie rodzicem to sztuka. Sztuka balansu pomiędzy marzeniami a rzeczywistością.

Nie możesz posiadać człowieka. Masz prawo go kochać, obowiązek dbać o niego, starać się wychować jak najlepiej i zapewniać mu szczęśliwe dzieciństwo. Masz prawo dawać mu wskazówki, starać się tłumaczyć świat i doradzać. Ale zawsze z tyłu głowy musisz pamiętać, że dziecko to odrębny byt. Z chwilą kiedy zaprosiłeś go na świat, rozdział jego życia zaczął się pisać. Z biegiem lat powstanie piękna książka, która wcale nie musi się znaleźć na tej samej półce co twoja.

Twoje dziecko może nie być takie jak ty, nie lubić tych samych rzeczy. Zamiast być grzeczne, może być nie do zniesienia. Może wstawać o czwartej, a nie jak dzieci innych, o dziewiątej. Może mieć niezdolność przyswajania matmy, alby dysleksję. Może się jąkać, albo mieć krzywe nogi. Może być niezaradne życiowo, albo wprost przeciwnie- zbyt pewne siebie. Może być przeciętnym uczniem, albo belfrem do znudzenia. Może nie będzie chciało uprawiać sportu, albo sport będzie stanowić sens jego życia. Nie pójdzie na twoje wymarzone studia, a na żonę wybierze kobietę, która będzie wydawać jego ciężko zarobione pieniądze. Może weźmie sobie za męża artystę zamiast lekarza. Może nie będzie chciało ślubu, albo spędzi życie z kimś o tej samej płci. Może nie wychowa swoich dzieci w tych samych wartościach, które wyniosło z domu, może zmieni wiarę albo w ogóle pozbędzie się jej.

I choć będzie cię ściskać w żołądku, powinieneś – jako rodzic, akceptować wszystkie te wybory i wady. Dziecko nie jest po to, aby spełniać twoje marzenia, realizować plany, które tobie nie wyszły. Nie jest nawet po, żebyś był dzięki niemu szczęśliwy. 

Kiedyś myślałam, że bycie dojrzałym rodzicem to łączenie wstawania w nocy z funkcjonowaniem w ciągu dnia. Że odparzenie przed nocą butelki robi ze mnie super mamę. Dziś wiem jeszcze niewiele, ale jestem pewna, ze każdy wybór mojej córki będzie dla niej tym najlepszym. To ona pisze swoją książkę rozdział po rozdziale, a ja…

mogę ją tylko czytać i próbować jej doradzać, mając świadomość, że nie wszystkie jej życiowe wybory będą dla mnie zrozumiałe.